Noc Muzeów... wspomnienia

Drodzy zwiedzający!

W tym roku  Noc Muzeów będzie zwyczajną nocą, jakich wiele w roku...

Niestety, sytuacja epidemiologiczna nie pozwala nam się spotkać w większym gronie.

Ciepło wspominamy jednak wszystkie poprzednie edycje tego wydarzenia.

Z resztą, zobaczcie sami!

Mamo, tato... nudzę się!

W tym niesprzyjającym kontaktom towarzyskim czasie, kiedy spotkanie z przyjaciółmi, czy nawet zwyczajne opuszczenie domu (zwłaszcza dla osób poniżej 13 roku życia), jest nieosiągalne, warto sięgnąć do zabaw, którymi można się zająć w pojedynkę.

I chociaż powszechny dostęp do komputerów, tabletów i innych elektronicznych nośników, a przede wszystkim do internetu sprawił, że banalnie łatwo  znajdujemy w nim niewyczerpane źródło rozrywki, warto chociaż przez chwilę, wrócić do zabaw "analogowych". Takich, które będą wymagały chwili koncentracji, zręczności, a przede wszystkim - jak za dawnych czasów, możemy je wykonać samodzielnie!

Pamiętacie bączka? Ktoś wie czym jest jojo? Dziś pokażemy Wam, jak wykonać wirujący krążek, łączący cechy obu wspomnianych zabawek.

Gotowi? To do dzieła!

Do wykonania zabawki potrzebne będą:

1. tektura - może, ale nie musi być falista, wystarczy gruby karton, np. z jakiegoś pudełka, opakowania,

2. papier kolorowy, lub sztywny kolorowy karton,

3. grubszy sznurek, dratwa, w ostateczności włóczka (sznurek będzie narażony na rozciąganie i tarcie, musi więc być stosunkowo mocny),

4. klej, nożyczki, cyrkiel.

Kolorowy papier Sznurek

Karton, tektura

Przechodzimy do realizacji zadania.

Za pomocą cyrkla (ewentualnie niewielkiego talerzyka) rysujemy okrąg na tekturze o średnicy ok. 12 cm i wycinamy wyznaczony kształt nożyczkami. Wyznaczamy środek (najłatwiej z użyciem cyrkla) i w odstępie 1,5 cm wykonujemy dwa niewielkie otworki na przewleczenie sznurka.

Krok 1 - rysujemy okrąg

Krok 2 - wyznaczamy dwa otwory

Starannie i symetrycznie oklejamy krążek, nie żałując warstw i kleju. (Im cięższa zabawka, tym łatwiej ją rozkręcić!)

UWAGA! Symetria jest ważna - inaczej nierównomiernie rozłożony ciężar nie pozwoli zabawce na swobodne wirowanie!

Zaczynamy od oklejenia tła z obu stron, dalej przygotowujemy dekoracje, wzorki wg własnego pomysłu, pamiętając o tym, że podczas wirowania barwy będą się ze sobą łączyć.

Przykład ozdobionego krążka Przykład ozdobionego krążka

Podczas naklejania kolejnych warstw, cały czas pilnujemy, żeby otworki pozostały drożne (przebijamy je).

Kiedy praca jest ozdobiona, przewlekamy sznurek przez oba otworki, a końcówki zawiązujemy na supeł.

Gotowa zabawka

Długość sznurka należy dopasować do długości ramion - jako punkt wyjściowy możemy uznać ok. 140 cm. Dla mniejszych dzieci można stopniowo skracać, jeśli się okaże za długi.

I teraz najważniejsze - zabawkę chwytamy oburącz za końce sznurka w widoczny na zdjęciu sposób.

Prawidłowy chwyt

Pewnym ruchem "nakręcamy" krążek na sznurki - kręcimy zabawką w jedną stronę (bez znaczenia w którą)  powodując skręcanie sznurka. Po kilkunastu-kilkudziesięciu ruchach szybko i mocno ciągniemy za końce sznurka (rozciągamy na zewnątrz) wprawiając krążek w ruch wirowy. Kiedy sznurek rozwinie się do końca, ręce ponownie zbliżamy do siebie pozwalając sznurkowi nakręcić się ponownie. Naprzemiennie rozciągamy i luzujemy sznurek obserwując feerie mieszających się barw wirującego krążka.

UWAGA! Zabawa uczy koordynacji ruchowej - nikomu nie wyjdzie  za pierwszym razem. Mnie zajęło to sporo czasu... ale dostarczyło satysfakcji ;)

Zabawka w ruchu Zabawa w toku

Zabawka w ruchu

Obejrzyjcie krótkie filmy instruktażowe!

Pszczelarz, kapłan, pasjonat

Czy wiecie o kim mowa? Myślę, że nikt nie ma wątpliwości, że chodzi o wybitną postać – patrona naszego Muzeum – ks. dra Jana Dzierżona.  

Sądzę, że jestem powołany do tego przez Opatrzność - cytat


Dzisiaj chcielibyśmy przybliżyć jedno z najważniejszych naukowych odkryć słynnego pszczelarza. Zwiedzając kluczborskie Muzeum, interesując się osobą Dzierżona lub po prostu pszczelarstwem, często można usłyszeć lub przeczytać o tajemniczej partenogenezie.
Czym jest to zjawisko i w jaki sposób zostało odkryte?

Żeby odpowiedzieć na te pytania, musimy zacząć od początku. Od 1835 roku i dnia, w którym młody ksiądz otrzymał od swojego ojca pierwsze, kłodowe ule i rozpoczął hodowlę pszczół. Zwyczajna praca szybko przerodziła się w pasję, a dociekliwy umysł naukowca skłaniał go do prowadzenia wnikliwych obserwacji pszczelej rodziny. Szczególnie intrygował go sposób, w jaki pszczoły się rozmnażają – jak to jest, że z jednych jajeczek wylegają się robotnice, a z innych trutnie?

Pszczoły w stanie owadów doskonałych


Któregoś dnia obserwując królową matkę z uszkodzonymi skrzydełkami, całkowicie niezdolną do lotu (a tym samym do zapłodnienia, które u pszczół odbywa się podczas lotu godowego), odkrył, że ta składa jajeczka!
Jakież było zdziwienie, gdy z niezapłodnionych jaj wylęgły się trutnie!


W ten właśnie sposób, po raz pierwszy słynny pszczelarz zaobserwował zjawisko znane dziś pod nazwą partenogenezy czyli dzieworództwa. Oznacza to, że królowa matka składa dwa rodzaje jaj – zapłodnione  z których wylęgają się robotnice i matki, oraz niezapłodnione – z których wylęgają się trutnie. Od tej pory wnikliwie obserwował królowe, utwierdzając się w słuszności swojego odkrycia. Potwierdzenie tej teorii uzyskał używając do swych badań pszczoły włoskiej, odznaczającej się jaśniejszą (pomarańczową) barwą, od ciemniejszych pszczół krajowych. Doświadczenia przeprowadzał krzyżując pszczoły włoskie z polskimi. Zaobserwował, że mimo to trutnie rodziły się zawsze tej samej rasy co matka, gdyż rozwijały się dzieworodnie z niezapłodnionych jaj, bez udziału cech dziedzicznych ojca.

Teoria odkryta w 1835 r., a opublikowana 10 lat później, początkowo wywołała wielkie oburzenie w środowisku pszczelarzy i naukowców. Sprawę utrudniał fakt, że odkrycia dokonał w czasie kiedy nie znano jeszcze mikroskopowego obrazu zapłodnienia i dojrzewania komórek płciowych. Pomimo tego, Jan Dzierżon był pewny swojej racji i przez lata dowodził słuszności swojego odkrycia, polemizując z jego przeciwnikami. W 1855 r. teoria została potwierdzona naukowo przez przyrodników – Karla Theodora Ernesta von Siebolda i Rudolfa Leuckarta. Jednakże dopiero w 1906 r. – po 71 latach (!) od odkrycia – teoria uzyskała oficjalne uznanie na kongresie przyrodników w Marburgu, gdzie potwierdzono słuszność i prawidłowość przeprowadzonych badań, tego niezwykłego pszczelarza.

Jan Dzierżon w pasiece

Ostatnia fotografia Jana Dzierżona

OD 20 MAJA ZAPRASZAMY NA WYSTAWY CZASOWE

UWAGA!         UWAGA!         UWAGA!

Miło nam poinformować, że nasze Muzeum ponownie otwiera się dla publiczności!

Od 20 maja 2020 serdecznie zapraszamy do zwiedzania wystaw czasowych!

Czekają na Państwa trzy zupełnie nowe ekspozycje!

Wystawy będą udostępniane do zwiedzania

od wtorku do piątku w godz. 10:00-12:00 i 13:00-15:00.

Na terenie Muzeum może przebywać jednocześnie maks. 6 osób. Wstęp płatny.

SERDECZNIE ZAPRASZAMY!

Warsztaty – owad zapyla, a nam się to "opyla"

Wiosna – najwyższy czas zadbać o zapylacze. Czy wiecie kto to taki? Pierwsza myśl – pszczoła miodna (Apis mellifera). Skojarzenie jak najbardziej trafne, jednak warto wiedzieć, że zapylaniem trudni się wiele gatunków innych owadów, należą do nich chrząszcze, osy, motyle, muchówki, a nawet mrówki! A poza pszczołą miodną, tylko w  Polsce występuje około 450 gatunków innych pszczół!

Pożyteczne owady żyją wokół nas, w stertach suchych liści, nieściętych trawach, korzystają gościnnie ze stosu suchego drewna, pomieszkują w składziku ze starą cegłą dziurawką. Niestety, im bardziej wypielęgnowany i uprzątnięty  ogród, tym takich miejsc jest mniej.

Na poniższej grafice, umieszczonej za zgodą Lasów Państwowych, możemy zobaczyć dlaczego warto zatroszczyć się o owady i w jaki sposób to zrobić.

Hotel dla owadów - infografika

Oczywiście, mamy świadomość, że nie każdy potrafi majsterkować i zajmować się obróbką drewna...

Chcemy więc pokazać jak własnoręcznie w nieco prostszy sposób z użyciem starych puszek wykonać praktyczne i estetyczne domki dla zapylaczy.

Dzieci gotowe? Rodzice pomogą? To do dzieła!

WARIANT NR 1 DOMEK DLA OWADÓW

Do wykonania owadziego M1, potrzebne nam będą następujące surowce i materiały:

Metalowa puszka Materiały do wypełnienia wnętrza owadziego domku

Kolorowe sznurki Drut i sznurek - posłużą do wykonania skrzydełek


– metalowa puszka (po fasoli, groszku itp.; ważne, żeby po otwarciu nie miała ostrej krawędzi)
– bambus, trzcina lub inne puste, naturalne "rurki" (najlepiej z otworkiem o średnicy 2-8 mm), szyszka, sucha trawa, siano, słoma, suche liście itp.
– sznurek do zawieszenia
– materiały do ozdobienia hotelu (w zależności od wybranej techniki: sznurek lub farby akrylowe)
– druciki, ewentualnie 2 koraliki – do połączenia puszek i wykonania czułków i skrzydełek

Przystępujemy do realizacji zadania.
1.  W puszce, w tylnej ściance z użyciem gwoździa i młotka wykonujemy niewielki otworek do przewleczenia sznurka-zawieszki.

Puszka z wykonanym otworem Przewleczony sznurek

2. Blachę z zewnątrz ozdabiamy w wybrany sposób – smarujemy klejem typu wikol  i owijamy sznurkiem (jeśli używamy bardzo sztywnego sznurka – możemy użyć kleju na gorąco).

Proces owijania Proces owijania tylnej ścianki

3. Sznurek łączymy z drutem, formujemy skrzydełka i czółki, które montujemy do puszki za pomocą cienkiego drutu lub kleju.

 Sznur owinięty drutem daje się formować Z drutu i sznurka wykonujemy czółki

4. We wnętrzu układamy zgromadzone i przycięte na długość puszki materiały (dość ciasno, żeby się nie wysuwały).

Długość trzciny dopasowujemy do puszki Docięty pod wymiar bambus

"Meblowanie" domku Wypełnienie powinno by ułożone ciasno

5. Domek dla owadów umieszczamy w zacisznym, osłoniętym od wiatru i deszczu miejscu ogrodu, najlepiej od strony południowej lub południowo-wschodniej.

Gotowy domek

Czekamy na gości

POWODZENIA!

 

WARIANT NR 2 – HOTEL DLA OWADÓW

Do wykonania owadziego M3, potrzebne nam będą następujące surowce i materiały:

Metalowe puszki Farby akrylowe

– metalowe puszki (po fasoli, groszku itp., ważne, żeby po otwarciu nie miały ostrej krawędzi),
– bambus, trzcina lub inne puste, naturalne "rurki" (najlepiej z otworkiem o średnicy 2-8 mm), szyszka, sucha trawa, siano, słoma, suche liście itp.
– sznurek lub drut do połączenia puszek, lub ewentualnego zawieszenia,
– materiały do ozdobienia hotelu – tym razem farby akrylowe.

Przystępujemy do realizacji zadania.
1.  Zewnętrzne ścianki puszek malujemy farbą akrylową (moje puszki mają otworki, ponieważ są z odzysku – służyły kiedyś jako lampiony).

Malowanie z użyciem gąbki kuchennej Malowanie za pomocą pędzla

2. Po wyschnięciu farby łączymy puszki wykonując z użyciem młotka i gwoździa otworki w miejscu styku puszek, lub obwiązujemy je sznurkiem.

Puszki połączone przewleczonym przez otwory drucikiem Połączone puszki

3. We wnętrzu układamy zgromadzone i przycięte na długość puszki materiały (dość ciasno, żeby się nie wysuwały).

Materiały służące owadom za schronienie Puszki z wypełnieniem

Puszki wypełnione trzciną, patykami, liśćmi, sianem i szyszką Puszki wypełnione trzciną, patykami, liśćmi, słomą i szyszką

4. Hotelik dla owadów umieszczamy w zacisznym, osłoniętym od wiatru i deszczu miejscu ogrodu, najlepiej od strony południowej lub południowo-wschodniej.

Hotel czynny 24h

POWODZENIA!

Muzealne SPA

Czy jesteście ciekawi, co dzieje się w nieczynnym dla zwiedzających Muzeum?

Dziś uchylę Wam rąbek tajemnicy. Do statutowego zakresu działania Muzeum należy gromadzenie, przechowywanie i udostępnianie zbiorów, a także – jakże istotne –  dbanie o eksponaty czyli  konserwacja.
Jak wygląda to w praktyce…?

Święci (i nie tylko) ściągają aureole i udają się do spa!

Fragment ekspozycji poddawanej zabiegom konserwatorskim


Zabiegi konserwatorskie są uzależnione od materiału z którym się pracuje. Na naszej wystawie stałej „Pszczelarstwo dawne i nowe” dominuje drewno. Materiał ten jest podatny na działanie wody, ognia, zmieniającą się temperaturę i wilgotność (na pewno kojarzycie nasze buchające parą wodną nawilżacze), ale i… szkodniki!
(I nie mam na myśli opuszków palców tych bardziej „dociekliwych” zwiedzających ;)

Drewno to znakomity pokarm dla wielu owadów i ich larw, które ze względu na ten fakt nazywamy ksylofagami  (gr. xýlon drewno, phageín jeść), szkodnikami drewna, lub potocznie drewnojadami.
Kiedy myślimy o owadach żerujących w drewnie, jako naturalne środowisko ich występowania typujemy las. Niestety nie tylko, w nawet bardzo starym kilkusetletnim drewnie (!) drzew iglastych i liściastych, żerują larwy. Do najbardziej popularnych, „domowych” szkodników drewna należą: spuszczel pospolity, kołatek domowy i miazgowiec parkietowiec.

Ciekawostka – kołatek domowy osiąga wielkość 2–4 mm. Niekiedy można usłyszeć odgłosy głośnego stukania, raczej niekojarzące się z tak małym owadem. Nie jest to odgłos żerowania – to samiec w porze godowej wybrał twardy fragment drewna i mocno w niego uderza, wytwarzając odgłos podobny do kołatania. Od tego dźwięku pochodzi nazwa tego owada.

Po czym poznać, że mamy nieproszonych gości?

Często trudno jest stwierdzić, że mamy do czynienia z żerowaniem szkodników. Jedną z oznak jest obecność niewielkich otworów na powierzchni drewna, z których wysypuje się charakterystyczna mączka oraz dochodzące z jego wnętrza odgłosy żerowania! (Chrup, chrup, chrup…)
Owady żerując na drewnie, powodują jego mechaniczne uszkodzenie, a niezauważone potrafią czynić prawdziwe spustoszenia.  W związku z tym, w Muzeum konieczne jest wykonywanie regularnych i częstych przeglądów drewnianych eksponatów, oraz profilaktyka konserwatorska.

W poszukiwaniu śladów po owadach Obiekt przygotowany do oględzin


Na poniższych fotografiach możemy zobaczyć obiekty poddane zabiegom konserwatorskim, tj. nasycaniu drewna środkami owado- i grzybobójczymi o długotrwałym działaniu, które dla utrwalenia rezultatów zostały owinięte folią.

Fragment ekspozycji poddawanej zabiegom konserwatorskim Fragment ekspozycji poddawanej zabiegom konserwatorskim

Fragment ekspozycji poddawanej zabiegom konserwatorskim "Ul z głową" w niecodziennej maseczce

Zabytki poddane zabiegowi konserwacji

Odkurzanie daszków uli

 Odkurzanie słomianego ula, tzw. kószki

Każdy eksponat wymaga indywidualnego traktowania – czasem, tak jak w przypadku słomianych daszków uli, wystarczy użycie odkurzacza.

Pracy jest dużo, a efekt – mamy wielką nadzieję, że już niebawem będziecie mogli podziwiać, na żywo w naszym Muzeum!

Bramy Kluczborka - czy nadal istnieją?

Pośród nas jest wielu pasjonatów dziejów Kluczborka, więc dziś garść informacji z historii miasta, a punktem wyjścia będzie obraz znajdujący się w zbiorach naszego Muzeum: "Brama Polska ok. 1846 r." autorstwa Bogusława Jarkłowskiego.



Już w XIII w. miasto otaczały wały ziemne z ostrokołem, a prawdopodobnie pod koniec XIV w. zostały wzniesione z trzech stron umocnienia murowane (od strony północnej znajdowała się drewniana palisada z fosą i naturalne przeszkody - mokradła i bagna), które w następnych wiekach były naprawiane i uzupełniane. Do miasta można było wjechać przez dwie główne bramy: Polską (zwaną też Krakowską) na wschodzie i Niemiecką (Wrocławską) na zachodzie. To tam zbiegały się ulice wychodzące z prostokątnego rynku. Przed miastem rozciągały się przedmieścia noszące nazwy pochodzące od bram - Polskie, po wschodniej i Niemieckie po zachodniej stronie miasta.
Obecnie fragmenty murów miejskich zachowały się tylko w części wschodniej i południowej, natomiast wspomniane bramy już nie istnieją!

Zachęcamy do poznawania historii Kluczborka, a przy okazji polecamy naszą publikację "Kluczbork. Szkice z dziejów miasta".

 

O!POLSKIE MUZEA - aplikacja mobilna dostępna już jesienią!

   Aplikacja mobilna - O!POLSKIE MUZEA - dostępna już od września 2020

Bardzo się cieszymy, że już niebawem będą mieli Państwo możliwość korzystania z bezpłatnej aplikacji mobilnej „O!polskie muzea”. W aplikacji znajdzie się 1000 zdigitalizowanych obiektów z ponad 20 muzeów z terenu województwa opolskiego! Partnerami projektu są Muzeum Ziemi Prudnickiej w Prudniku oraz oddział opolski Stowarzyszenia Muzealników Polskich.

Otwarcie wystawy - fotorelacja

Irankarapte - tym ajnoskim powitaniem 6 marca br. w naszym Muzeum otwarto wystawę czasową poświęconą niezwykłemu ludowi. „Świat Ajnów – od Bronisława Piłsudskiego do Shigeru Kayano” przedstawia życie codzienne i kulturę Ajnów na przełomie XIX i XX wieku, przybliżając jednocześnie postać polskiego etnografa badającego i fotografującego ten lud, Bronisława Piłsudskiego, zesłańca i starszego brata Józefa Piłsudskiego.

Bronisław Piłsudski, jak mówił dyrektor Muzeum Miejskiego w Żorach dr Lucjan Buchalik, spędził wśród Ajnów na Sachalinie 15 lat zesłania, miał ajnoską żonę i dwoje dzieci. Badał przede wszystkim ich język dla którego sporządził materiały do słowników. Zapisał również wiele bajek i pieśni ludowych. Dziś językiem Ajnów z powodu wypierania go przez język japoński biegle posługuje się ok. 15 osób, wyłącznie starszych. Grozi mu wymarcie, dlatego tak ważne są materiały zarejestrowane przez Bronisława Piłsudskiego, człowieka, który ocalił  Ajnów od zapomnienia.

W uroczystym otwarciu wzięli udział przedstawiciele władz i instytucji, a uczniowie z Publicznej Szkoły Podstawowej nr 2 w Kluczborku, uczestniczyli w warsztatach, na których każdy przygotował niepowtarzalne nakrycie głowy z charakterystycznym motywem ajnoskiej "sowy". Zapraszamy do fotorelacji.


Uroczyste otwarcie wystawy Uroczyste otwarcie wystawy

Uroczyste otwarcie wystawy Warsztaty

   Warsztaty Warsztaty

Warsztaty "Ajnowie" na wystawie

 

Dla niedowidzących

Wersja dla niedowidzących

Informacje


adres  ul. Zamkowa 10, 46-200 Kluczbork

tel.  (077) 418 27 07

email  muzeum@kluczbork.pl

ie www.muzeum.kluczbork.pl

  Facebook: Dołącz do nas!

Bilet normalny: 4,00 zł

Bilet ulgowy: 2,00 zł

W niedzielę wstęp bezpłatny

Oprowadzanie: niedziela i święta: 35,00 zł od grupy (grupa maksymalnie do 30 osób)

wtorek- piątek : 10.00 - 15.30

niedziela: 10.00 - 13.30

Uwaga - dla grup zorganizowanych istnieje możliwość ustalenia innego terminu zwiedzania (uzgodnionego przynajmniej z dwutygodniowym wyprzedzeniem).